Konto bankowe: 59 1240 3914 1111 0010 6389 7376
Aktualności
Informacje
Dokumenty
Liga
Młodzież
Historia
Galeria
Kibice
Linki
Button12
Kontakt
SPONSORZY

Aktualności


Piątek, 23 czerwca 2017
Rozmowa z Krzysztofem Bodzionym
We Flocie było najlepiej

W minionym tygodniu na wczasach w Świnoujściu, wraz z żoną Sylwią i dziewięciomiesięczną córeczką Alicją, pojawił się jeden z kluczowych zawodników pierwszoligowej Floty Świnoujście - Krzysztof Bodziony. Skorzystaliśmy z okazji, by zamienić kilka słów.

- Po odejściu z Floty grałeś w czterech klubów. Możesz je pokrótce omówić?
- Witam serdecznie Czytelników. Najpierw wróciłem w rodzinne strony, konkretnie do GKS Katowice. W ciągu czterech lat pobytu we Flocie miałem stamtąd trzy propozycje, w końcu zdecydowałem się, aby być bliżej domu (kupiliśmy mieszkanie w Pawłowicach Śląskich, skąd pochodzę). Była to mocna drużyna, ale jak zwykle w Katowicach z balonu szybko uciekło powietrze. U mnie skończyło się na czternastu meczach, w przedostatnim meczu rundy jesiennej zerwałem więzadło poboczne piszczelowe prawe, na szczęście obyło się bez operacji. Wiosną dochodziłem do siebie, była też zmiana trenera - przyszedł Piotr Piekarczyk, który nie postawił na mnie. Otrzymałem za to propozycję od trenera Marcina Sasala z Pogoni Siedlce i zdecydowałem się tam przenieść. W Siedlcach zagrałem 20 meczów. W październiku 2016 roku zgodziłem się dograć rundę jesienną w III-ligowym Pelikanie Łowicz, by na wiosnę wrócić do I ligi, tym razem do MKS Kluczbork, co również zakończyło się kontuzją więzadła, tyle że w drugim, kolanie. Mimo spadku drużyny do II ligi, nie planuję zmiany klubu. Jestem obecnie po kontuzji, okres przygotowawczy powinienem rozpocząć normalnie, ale na testach mógłbym wypaść różnie.
- Dlaczego nie udało się utrzymać Kluczborka w I lidze?
- Myślę, że przyczyna jest w strefie mentalnej. Jesienią nad zespołem ciążyło pewne fatum, zremisował aż 10 meczów i tylko jeden wygrał. Strata była duża, to fakt, ale według mnie możliwa do odrobienia. Dużo osób straciło jednak wiarę, spadło morale w drużynie. Dla mnie pobyt w Kluczborku też był pechowy, poza wspomniana kontuzją tu strzeliłem pierwszą samobójczą bramkę, otrzymałem pierwszą czerwoną kartkę i przeżyłem pierwszą degradację do niższej ligi.
- Za co była ta kartka?
- Graliśmy przeciwko mojemu byłemu klubowi - Zagłębiu Sosnowiec. Pierwsze minuty w naszym wykonaniu wyglądały fajnie, Zagłębie pokazało jednak mistrzowską grę z kontrataku (podobnej rzeczy dokonaliśmy my we wcześniejszym meczu z Górnikiem Zabrze, który wygraliśmy 2-1). Po jednym z nich w 30 minucie nasz obrońca, zamiast wybić piłkę, podał ją do przeciwnika, który znalazł się sam na sam, ja nie namyślając się wyciągnąłem nogę, co zostało uznane za faul taktyczny i otrzymałem czerwoną kartkę.
- Z którymi byłymi piłkarzami Floty spotykałeś później się na boisku?
- Trochę ich było. W jednej drużynie grałem z Danielem Chyłą. Grałem też przeciw niemu, Bartkowi Niedzieli, Piotrowi Kieruzelowi, Rafałowi Grzelakowi, Markowi Opałaczowi, Sebastianowi Zalepie, Sergiuszowi Prusakowi, Grzegorzowi Kasprzikowi. „Mijałem” się też z Dawidem Kortem i Arkadiuszem Recą. Na pewno było ich więcej, ale na poczekaniu ciężko sobie przypomnieć, przepraszam pominiętych.
- A czy utrzymujesz z kimś kontakty poza boiskiem?
- Oczywiście. Na przykład z Sebastianem Olszarem, z Bartkiem Niedzielą regularnie odwiedzamy się w grudniu, Bartoszem Śpiączką, Christianem Nnamanim, który twierdzi, że jestem jego bratem w Polsce, z Radkiem Jasińskim, Ivanem Udareviciem, który stacjonuje w pobliżu Opola, więc niedaleko mojego obecnego miejsca kwaterowania, z Markiem Niewiadą.
- Gdzie było najlepiej?
- Cała rodzina jest zgodna, ze najlepiej było we Flocie. Rodzice po dziś dzień wspominają: - Krzysiu nie gniewaj się, jeździmy nadal na twoje mecze, ale to już nie jest Flota Świnoujście. Mówili tak nawet, gdy grałem w Katowicach, tak blisko domu. Flota była klubem rodzinnym, miałem dobry kontakt ze wszystkimi, jak było trzeba to każdy pomógł. Zarówno ja, jak żona, rodzice i rodzeństwo najmilej wspominamy właśnie Flotę. Stąd też nasza obecna wizyta. Decyzję o odwiedzeniu Świnoujścia podjęliśmy z żoną rok temu, a gdy już było pewne że przyjedziemy, to Sylwia odliczała dni, żyła tym wyjazdem, mówiła, że jak sobie tylko pomyśli to aż w brzuchu coś się jej dzieje.
- Jak spędzacie czas?
- Spacerujemy po piękniejącym z dnia na dzień Świnoujściu, chodzimy nad morze, do parku, na stadion. Spotykamy się ze znajomymi, odwiedzamy treningi.
- Mówisz w liczbie mnogiej, z czego nie wynika ile was jest, a przecież jest was troje…
- Tak, to jest nasz najwspanialszy nabytek, dziewięciomiesięczna córeczka Alicja. Miałem wtedy trudny okres, problemy z klubem, i to właśnie Ala, mimo iż jest przy niej bardzo dużo pracy, podtrzymywała mnie psychicznie. To nasze oczko w głowie, także naszych rodziców a jej dziadków. Wspaniała dziewczynka, bardzo się nią cieszymy.
- Z tego co powiedziałeś wynika, że będziecie odwiedzać Świnoujście częściej.
- Chcielibyśmy przyjeżdżać tu co roku. To dla nas taki drugi dom. Przepraszam wszystkich z którymi się teraz nie spotkałem, ale kontaktów jest naprawdę bardzo dużo i trudno w kilka dni zrealizować wszystkie. Życzę Flocie sukcesów, kibicom wytrwałości. Mega się cieszę ze zwycięstw i awansów tej drużyny, chłonę każdą wiadomość o tym klubie, z pasją przeglądam w internecie zdjęcia, filmiki i relacje z meczów. W głębi duszy boli mnie tylko, że jest w tak niskiej lidze, w której nie powinna być. Byłem w szoku, gdy się o tym dowiedziałem, nie mogłem w to uwierzyć, myślałem że to żart. Mam nadzieję, że to się niedługo zmieni i drużyna wróci do co najmniej III ligi, a z czasem i do jeszcze niedawnej świetności. Pozdrawiam serdecznie wszystkich.


Waldemar Mroczek, za Głosem Szczecińskim. Fot. Piotr Zgraja

Czwartek, 22 czerwca 2017
Flota dziękuje

Morski Klub Sportowy serdecznie dziękuje wszystkim instytucjom i osobom fizycznym, które w ciągu dwóch lat wspierały nasz klub we jakichkolwiek formach pomocy. W szczególności są to:
• Prezydent Miasta Świnoujścia Janusz Żmurkiewicz,
• PSB Mrówka Świnoujście,
• Hotel Cesarskie Ogrody Świnoujście,
• Firma Pro-Est Świnoujście,
• Intermarche Świnoujście,
• Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście
• LNG Świnoujście,
• Hotel Trzy Wyspy w Świnoujściu,
• Hurtownia Jarysz w Świnoujściu,
• Salonik Nieruchomości Władysława IV w Świnoujściu,
• MC Donalds Świnoujście.


Dziękujemy też lokalnym świnoujskim mediom, panom Markowi Muzykowi i Pawłowi Mączce z Warszawy, Żabka Polska S.A. Kajmar Pani Maja Kural-Maślanka, Uzdrowisko S.A. Świnoujście, Hotel Atol, TT Line Świnoujście, Unity Line Świnoujście, Siłowni 12-tka Wojska Polskiego oraz wszystkim tu nie wymienionym, którzy wspomagali nasz klub w jakikolwiek sposób.


Zarząd Morskiego Klubu Sportowego Flota. Fot. Piotr Zgraja

Środa, 21 czerwca 2017
Kibice Floty z Warszawy

Podobnie jak przed rokiem na zakończenie piłkarskiego sezonu nasz stadion odwiedzili dwa mieszkający na warszawskim Mokotowie panowie: Marek Muzyk (na zdjęciach z lewej) i Paweł Mączka (z prawej).

Paweł jest rodowitym warszawianinem, Marek przybył do stolicy z Krakowa, ma w sercu nadal Wisłę, kibicuje też Queens Park Rangers. Mieszkają na Mokotowie. Marka - co ciekawe - nie ciągnie ani do Legii, ani Polonii. Osiem lat grał w Gwardii, później był sędzią, ale zrezygnował, bo jak twierdzi "już wtedy kręcono lody". Stąd jego zainteresowanie niższymi ligami, gdzie ten sport jest czystszy. Obaj kolekcjonują piłkarskie odznaki, a nawet sami projektują. Marek ma ich prawie 5 tysięcy. Trzy lata temu jednak zaniechał powiększania zbioru i całą kolekcję przekazał wnukowi.
Skąd zamiłowanie do Floty? Jak to najczęściej w życiu - z powodu kobiety. W liceum poznał pewną świnoujściankę imieniem Małgorzata i zakochał się. Nie doszło do małżeństwa, ale w 1981 roku po raz pierwszy przyjechał do Świnoujścia. Było to zimą, silny sztorm, ale miasto i tak urzekło. Zapewnia, ze Flota jest u niego na pierwszym miejscu, poza tym sympatyzuje z takimi klubami jak Górnik Wojkowice, Mamry Giżycko, Latarnik Choczewo, Nida Ruciane, Śniardwy Orzysz.

Nie przyjechali z pustymi rękoma. Przywieźli zaprojektowane i wyprodukowane na ich koszt przez zaprzyjaźnionego grawera z Anglii pamiątki w postaci grawertonów dla trenera Tomasza Błotnego i najlepszego zawodnika sezonu, oraz odznaki z okazji awansu do V ligi i unikatową zastrzeżoną do edycji z okazji 60-lecia Floty. Na najlepszego zawodnika trener wytypował Damiana Staniszewskiego, który jednak stwierdził, że jest to wysiłek całej drużyny i swoją nagrodę przekazał klubowi.

Waldemar Mroczek

Poniedziałek, 19 czerwca 2017
Rozmowa z Piotrem Tomasikiem
Były piłkarz Floty wicemistrzem Polski!

- Co robiłeś po odejściu z Floty?
- Podpisałem kontrakt z Arką Gdynia. Spędziłem tam dwa i pół roku, ale nie udało się awansować. Przeszedłem więc do Podbeskidzia Bielsko-Biała, gdzie grałem przez rok, a teraz już dwa lata gram w Jagiellonii Białystok.
- Jak się czujesz po zdobyciu wicemistrzostwa Polski?
- Jestem zadowolony i cieszę się, że udało nam się zdobyć ten tytuł, bo przed sezonem tak naprawdę nikt na nas nie stawiał, a tymczasem do ostatniej kolejki była szansa nawet na mistrzostwo.
- Ogólnie panuje w Białymstoku euforia, czy niedosyt?
- Myślę, że euforia, aczkolwiek pozostał też niesmak, bo była naprawdę duża szansa na zdobycie mistrzostwa, o którym wszyscy kibice w Białymstoku marzą.
- Jesteś zadowolony ze swojej gry w sezonie 2016/17?
- Oczywiście, że tak! To był chyba najlepszy sezon w mojej przygodzie z piłką, zostałem nominowany do trojki najlepszych obrońców sezonu 2016/17, zaliczyłem 10 asyst, więc nie ma na co narzekać.
- No właśnie. Grałeś w 33 meczach ligowych i jednym o Puchar Polski, miałeś jak mówisz 10 asyst, ale sam nie strzeliłeś żadnej bramki. Dlaczego?
- Sam sobie zadaje to pytanie dlaczego nie udało się nic strzelić, bo sytuacje były, ale jakoś nic nie chciało wpaść.
- Nie wykorzystałeś nawet karnego w meczu z Wisłą…
- Zgadza się, nie wykorzystałem. Bramkarz Wisły Michał Miśkiewicz dobrze zareagował, wyczuł moje intencje i ładnie, choć z pomocą szczęścia, obronił. Potem już z 11 metrów strzelał Konstantin Vassiljev. A mecz z Wisłą i tak wygraliśmy, zresztą już w tym momencie było 2-1 dla nas, to była więc tylko szansa na podwyższenie wyniku.
- Jakie masz zadania w drużynie Jagiellonii?
- Ogólnie, to takie same jak każdy inny lewy obrońca, tzn. dobrze bronić i podłączać się do akcji ofensywnych, a z tym u mnie nie ma problemu, gdyż większą część życia spędziłem na lewej pomocy
- Jak wspominasz pobyt w Świnoujściu?
- Bardzo miło. Spędziłem tu półtora roku i dobrze się czułem. Mieliśmy fajną, zgraną drużynę i przy odrobinie szczęścia mogliśmy nawet awansować
- Dlaczego więc odszedłeś do Arki?
- Dostałem dobrą propozycję i do tego zapewnienie, że będziemy grać o najwyższe cele w I lidze, czyli o awans. Ciężko było odchodzić z Floty, ale uznałem że tam będą lepsze warunki do rozwoju i postanowiłem się przenieść.
- Jak przyjąłeś wiadomość o upadku drużyny I-ligowej?
- To był szok i niedowierzanie. Przecież ta drużyna o mały włos nie awansowała do ekstraklasy, a zaraz potem nagle okazuje się że klubu nie będzie. Szkoda tego wszystkiego i na pewno wielki cios dla nieocenionego pana Leszka Zakrzewskiego, którego serdecznie pozdrawiam. Wielki człowiek!
- Czy od czasu odejścia z Floty byłeś w Świnoujściu?
- Nie, jeszcze nie byłem, ale mam w planach odwiedzić.
- Czy śledzisz losy Floty?
- Owszem, czasem popatrzę jak idzie. Czytałem nawet, że strzelili ponad 100 bramek w lidze! Szkoda tylko, że to w klasie okręgowej… Chciałbym, korzystając z okazji, serdecznie pozdrowić wszystkich znajomych i tych, co mnie jeszcze pamiętają, a drużynie życzyć powodzenia i kolejnych awansów.

Rozmawiał Waldemar Mroczek, za Głosem nad morzem. Fot. archiwum serwisu

Niedziela, 18 czerwca 2017
Senior Kamil

Kamil Trzeciak, urodzony 03 grudnia 1998 roku, właśnie skończył wiek juniora. W tym roku jako jedyny w klubie. Z tej okazji przed rozpoczęciem wczorajszego meczu z Wichrem, został uroczyście "pożegnany" jako junior. Od tej chwili będzie mógł występować już tylko w zespołach seniorskich.
Z tej okazji prezes Leszek Zakrzewski, wiceprezes urzędujący Dawid Szymański i trener Tomasz Błotny wręczyli mu okolicznościowe upominki.
A my życzymy Kamilowi zawrotnej kariery i wielu zdobytych bramek. Najlepiej dla Floty! Gratulacje składamy również ojcu Markowi Trzeciakowi, także byłemu zawodnikowi, a obecnie wiceprezesowi MKS Flota.



Niedziela, 18 czerwca 2017
Dziękujemy

Zarząd, zawodnicy, trener, działacze i kibice Morskiego Klubu Sportowego Flota dziękują panu prezydentowi Januszowi Żmurkiewiczowi oraz pracownikom Ośrodka Sportu i Rekreacji "Wyspiarz" za umożliwienie rozegrania wczorajszego meczu z Wichrem Brojce na głównej, trawiastej płycie stadionu w Świnoujściu, dzięki czemu uzyskał on oprawę godną meczu na szczycie. Do podziękowań przyłącza się także ekipa LKS Wicher z prezesem klubu Łukaszem Płażalskim na czele.


Sobota, 17 czerwca 2017
Wicher zaszalał nad Świnoujściem
Flota - Wicher Brojce 0-3 (0-1)

0-1  Arkadiusz Szustek 28 minuta
0-2  Marcin Kocur 54 minuta
0-3  Marcin Kocur 71 minuta

Flota: Oskar Bochen, Mateusz Bątkowski, Przemysław Rygielski, Michał Wnuk, Piotr Bursa (81 Dawid Damazyn), Radosław Welka (60 Tomasz Maślak), Grzegorz Skwara, Kamil Trzeciak, Michał Nowak, Oskar Zięty (60 Piotr Tkaczonek), Damian Staniszewski.
Nie grali: Grzegorz Hnat, Paweł Stankiewicz, Patryk Harkot, Marcin Krzyżkowski.
Trener: Tomasz Błotny.
Kierownik drużyny: Lech Nowak.

Wicher: Marcin Michalak, Marcin Kańczucki (88 Jakub Pierścionek), Arkadiusz Szustek, Mariusz Marcinkowski, Vladyslav Dorosh, Mykyta Baklanov (82 Oleksandr Vasylenko), Przemysław Szustek, Oskar Marcinkowski, Jacek Chołys (67 Szymon Makarewicz), Marcin Kocur, Adam Cymkiej (74 Kamil Chołys ).
Nie grali: Krystian Siamburski, Oleksandr Zhdanov, Karol Makowiecki.
Trenerzy: Józef Andrzejewski, Łukasz Płażalski.
Kierownik drużyny: Przemysław Płażalski.

Żółte kartki:
Flota: Wnuk (80), Welka (45+1).
Wicher: Dorosh (76).

Sędziowali: Jakub Cymerman, Patryk Szefer, Mateusz Modzelewski.

Widzów: 700.

Zakończenie sezonu 2016/17 wypadło w Świnoujściu dosyć smutno. Nasza drużyna przegrała pierwszy w historii Morskiego Klubu Sportowego ligowy mecz u siebie i po raz pierwszy w meczu o stawkę nie strzeliła bramki. Mogła sobie na to pozwolić, bo co do niej należało zrobiła już wcześniej, ale statystyka została wyraźnie zepsuta.
Zasługa w tym przede wszystkim gości, którzy grali niezwykle zmotywowani i trzeba bijąc się w piersi przyznać, że wygrali całkowicie zasłużenie. Nastawieni na grę z kontry konstruowali ciekawe akcje zaczepne i to oni stwarzali sytuacje podbramkowe. Bramka więc paść musiała i w końcu padła. Zanim jednak to nastąpiło, najpierw Kocur spóźnił się ze strzałem, potem Bochen ubiegł Cymkieja, P. Szustek zagrał z wolnego na głowę Kocura lecz ten strzelił zbyt wysoko, nie udało się też Baklanovowi po rzucie rożnym, ani Chołysowi z 10 metrów. Nadeszła 28 minuta. Akcja lewą stroną, Bątkowski nieco spóźniony i Arkadiusz Szustek pokonał Bochena po pierwszy. Można było odnieść wrażenie, że dopiero w tym momencie zawodnicy Floty zdali sobie sprawę z kim grają, że to nie przelewki. Wiadomym było, że wjechać z piłką do bramki będzie na granicy niemożliwości, więc zaczęli strzelać z dystansu. Próbowali Staniszewski, Skwara i Bursa, ale bądź strzelali niecelnie, bądź skutecznie interweniował Michalak. Z kolei defensorzy Wichra byli tak czujni, że gdy tylko piłka leciała w stronę Staniszewskiego lub Skwary, od razu zjawiało się przy nim trzech przeciwników.
Druga połowa to już odsetki od kapitału z pierwszej połowy. Wymiernie była to tylko jedna bramka, ale trud w nią włożony procentował sumiennie. W 54 minucie uderzył O. Marcinkowski, Bochen odbił, ale głową dobił Kocur. Flota próbowała zaatakować, Skwara z 18 metrów uderzył nad poprzeczkę, potem Nowak z dystansu lecz Michalak przerzucił nad poprzeczkę. W 71 minucie kolejna kontra Wichra i z podania Dorosha ponownie Kocur pokonał Bochena. Tym samym goście dokonali rzeczy nieprawdopodobnej, wyrównali 0-3 z pierwszego meczu u siebie! A do końca meczu zostało przecież jeszcze 19 minut. Te jednak, w sensie ataku, należały już do Floty, goście uznali że to wystarczy, ale prezentów robić też nie będą. Po rzucie wolnym Tkaczonek wywalczył jedynie róg. Maślak z bliska uderzył zbyt lekko. Nowak z 16 metrów huknął z pierwszej piłki, ale Michalak wybił nad poprzeczkę. Minutę później, po rzucie rożnym, znów Nowak uderzył z pierwszej piłki i bramkarz znowu wyczuł. W 87 minucie Staniszewski strzelił niecelnie, a chwilę potem niespodziewanie w czystej pozycji znalazł się Kocur, ale Bochen nie dał się zaskoczyć. Jeszcze w czasie doliczonym z daleka uderzył Wnuk, ale i to obronił Michalak.


Skrót z meczu Flota Świnoujście 0 - 3 ( 0 - 1... przez FANATYKTV

Powiedzieli po meczu.
Tomasz Błotny. Przede wszystkim cieszymy się, że mogliśmy zagrać na głównej płycie. Brawa dla pana prezydenta za stanowczą i konkretną decyzję, dziękujemy proszę być z nami, Flota żyje. Graliśmy o zwycięstwo, wiedzieliśmy, że gramy z bardzo dobrym, solidnym i wzmocnionym zimą zespołem. Gratuluję awansu, zasłużyliście. To zupełnie inna drużyna niż jesienią. Krzywdy narobili nam zawodnicy, o których wiedzieliśmy i informacja była przekazana drużynie, tj. Arkadiusz Szustek i Marcin Kocur, którzy zresztą strzelili wszystkie bramki. Plan zneutralizowania ich się nie powiódł, ale nie mam pretensji, temat zamykamy. Przegraliśmy zasłużenie, będąc dziś zespołem słabszym. Goście lepiej operowali piłką, byli dojrzalsi, sprytniej konstruowali akcje, stwarzali sytuacje, wykorzystali dyspozycję dnia, byli skuteczniejsi. Pierwsza bramka ułożyła mecz w kontekście gry ofensywnej z naszej strony i wyprowadzania kontr przez gości, którzy robili to bardzo dobrze i wykorzystali dwa nasze błędy, strzelając drugą i trzecią bramkę. Bardzo się cieszę, że ten mecz nie miał już znaczenia dla awansu gości, przez co zostaliśmy oczyszczeni z podejrzeń. W dwumeczu 3-3, dogrywka będzie w V lidze (śmiech). Dużo śmiechu było mimo to po meczu, tak ma być. Porażkę przyjmujemy z honorem, zrobiliśmy to, co spokojnie krok po kroku robiliśmy przez cały sezon. Brawo dla arbitrów za bardzo dobre sędziowanie pod dowództwem pana Cymermana. Sędziowali bardzo dobrze, gratuluje postawy. Jesteśmy już zmęczeni sezonem, dużo się działo, oj dużo, teraz przez miesiąc będziemy odpoczywać, a potem spokojnie przygotowywać się do gry w wyższej klasie. Gratuluję zawodnikom awansu, spisali się wyśmienicie, jestem z nich dumny. Dodajmy słowa pokrzepienia, bo przecież nic się nie stało, po prostu przegraliśmy mecz. Nikt nie wygrywa zawsze, i tak zajęliśmy pierwsze miejsce. Mówię tak jako trener „to co ja widzę Flota znów w wyższej lidze…”. Cieszę się bardzo. Zawodnicy zdają sobie sprawę, że ta poprzeczka została przez nas podniesiona, trzeba walczyć dalej. Serdecznie dziękuję kibicom za przyjście na mecz, za cały sezon, dziękuje też w imieniu zawodników. Flota mistrzem klasy okręgowej, tego nikt nam już nie odbierze. Zrobiliśmy swoje. Podobno nic dwa razy się nie zdarza, nam się zdarzyło, nie mam nic przeciwko temu, żeby zdarzyło się po raz trzeci, ale stoimy mocno na nogach, wiemy jak trudne są awanse, ile potrzeba siły i wspólnej pracy. Dziękuję zawodnikom, szczególnie tym najbardziej doświadczonym, bo to oni trzymali to wszystko. Młodzież też nie zawiodła. Najlepszy w moim odczuciu zawodnik rundy to Damian Staniszewski. Grzegorz Skwara niczego mu nie ujmował, to samo Przemysław Rygielski. Oskar Bochen - odkrycie, Radosław Welka, Mariusz Helt, Mateusz Bątkowski, Michał Nowak, Darek Kozłowski - tu wyróżniam za całokształt. Młodość i doświadczenie; kolejny raz ten pomysł się sprawdził. To moja armia, nazywa się Flota Świnoujście. Dzięki nim wszystkim mamy od kogo się uczyć, cieszyć, oglądać mecze „swoich” piłkarzy. Jak powiedzieli dziś Damian i Grzesiek: pracował cały zespół, nawet zawodnicy, którzy nie łapali się do składu. Jest duża rywalizacja ale oni wszyscy są potrzebni. Awansowaliśmy!!! Pełen szacunek. Dziękuje wam wszystkim i razem dalej pracujemy. Dziękuje prezesowi panu Leszkowi Zakrzewskiemu, uśmiechamy się, wspaniały człowiek; Zarządowi Morskiego Klubu Sportowego, panu Tadeuszowi Leszczyńskiemu, który dużo nam pomaga słowem i radą. Dziękuje wszystkim tym którzy są przy mnie, przy zawodnikach, klubie, bardzo blisko. Oddzielnie panom Markowi i Pawłowi z Warszawy za pamięć i szacunek dla klubu. Dodatkowo Panu Tomkowi z Żabki na Warszowie za szampany. Pozdrowienia dla Krzysia Bodzionego, jego rodziny. Dużo rozmawialiśmy w tygodniu, specjalnie został na mecz. Powiem tak: wracaj Krzysztof. Jest fajnie ten mecz nic nie zmienia, my idziemy dalej. Odpoczywajcie, za wszystko wam dziękuję raz jeszcze. Waszym żonom (także mojej żonie, która również ma na imię Sylwia), waszym sympatiom, narzeczonym, że wytrwałyście panie. Dziękuję bardzo, też bądźcie z nich dumne, zasługują na to. Nasza praca nie poszła na marne. „Nigdy nie zginie, MKS, nigdy nie zginie!” Tak jest i będzie. Odradzamy się dalej.

Józef Andrzejewski. Spotkały się dziś dwie godne siebie drużyny, zdecydowanie przewyższające resztę, i stworzyły ciekawe widowisko. Udało nam się zrewanżować Flocie za porażkę w tych samych rozmiarach z jesieni. Był to mecz właściwie tylko o mistrzostwo rundy wiosennej, które tym samym przypadło nam. Mieliśmy grać spokojnie, uważnie i wyprowadzać kontrataki. Powiodło się, po pierwszej bramce przeciwnik się otworzył, zrobiło się więcej miejsca, sytuacje były, nawet to my mieliśmy ich więcej. Takiego meczu się spodziewałem, istotne było jak się ułoży, kto lepiej w niego wejdzie. Zawsze, jak się ma bramkę zapasu, łatwiej jest się ustawić pod przeciwnika i wykorzystać błędy. Na pewno prowadzenie podbudowało chłopaków, zaczęliśmy grać pewniej i spokojniej. Informacje o Flocie czerpałem głównie ze strony internetowej klubu. Na żywo Flotę, poza meczami z Wichrem, widziałem tylko w Resku, natomiast nasi działacze byli na ostatnim meczu Floty w Trzygłowie i też udzielili wskazówek. Szkielet drużyny Floty jest taki sam praktycznie jak jesienią, odszedł jedynie Damian Mosiądz, i o grze ofensywnej decyduje dwóch-trzech zawodników. Nie ukrywam, że defensywę ustawiliśmy pod Skwarę i Staniszewskiego, by zostawić jak najmniej miejsca Skwarze, aby nie mógł prostopadłymi podaniami uruchamiać napastników i udało się. Rzadko kiedy wyróżniam swoich zawodników indywidualnie, liczy się przede wszystkim zespół, ale tym razem pochwalę naszego bramkarza Marcina Michalaka, szczególnie za grę w drugiej połowie.

Marcin Kocur. Bardzo dobre boisko, bardzo dobrze się na nim grało. Silny przeciwnik, my też rozegraliśmy dobry spotkanie. Bardzo chcieliśmy ten mecz wygrać i zakończyć wiosenną rundę bez porażki. Udało się. Nie chcieliśmy oddać pola, od początku ostrożnie atakowaliśmy. Cieszę się, że i ja swoje dołożyłem strzelając dwie bramki. Pierwszą z dobitki głową po strzale Oskara Marcinkowskiego, drugą z podania Władka Dorosha po długim rogu. Miałem początkowo zamiar strzelić w krótki róg, ale tam stał bramkarz, więc uderzyłem w długi.

Waldemar Mroczek. Video Piotr Dworakowski

Piątek, 16 czerwca 2017
Wiadomość z ostatniej chwili
Mecz jednak na głównym!!!!

Informujemy, że decyzją prezydenta Janusza Żmurkiewicza jutrzejszy mecz z Wichrem Brojce odbędzie w planowanym terminie (sobota, godzina 16:00) na boisku trawiastym, przy ul. Matejki 22. Dziękujemy.

Waldemar Mroczek

Czwartek, 15 czerwca 2017
Gala na bocznym boisku

W najbliższą sobotę o godzinie 16:00 na boisku ze sztuczną nawierzchnią dojdzie do pojedynku najlepszych zespołów klasy okręgowej, czyli Floty Świnoujście z Wichrem Brojce.
Są to zdecydowanie najlepsze zespoły, prawdopodobnie nie tylko w grupie północnej. Przyjrzyjmy się dorobkowi przodujących zespołów z południa. Prowadzący w tabeli Biali Sądów zdobyli w tylu samo meczach 60 punktów. To mniej niż zajmująca w naszej grupie trzecie miejsce Mewa Resko (u nas odpowiednio: Flota 80, Wicher 73, Mewa 64). Biali strzelili bramek 65, u nas więcej ma osiem zespołów, czyli połowa grupy. Więcej od Białych o 10 strzeliła Gavia Choszczno, ale i jej dałoby to dopiero szóste miejsce w naszej grupie. Oczywiście, można założyć, że tam poziom jest bardziej wyrównany, ale trudno w to uwierzyć, bo to by znaczyło, że na poziomie Floty czy Wichra jest tam pięć, albo i więcej drużyn.
Po rundzie jesiennej Flota miała 40 punktów, Wicher 33. Siedmiopunktowa przewaga utrzymuje się do dziś. Ponieważ sprawa pierwszego i drugiego miejsca jest już definitywnie rozstrzygnięta, Flota i Wicher powalczą pojutrze o mistrzostwo wiosny. Obydwie drużyny zdobyły w tej rundzie po 40 punktów, Flota ma lepszą różnicę bramek (70-11, Wicher 55-8), więc goście aby ten tytuł zdobyć musieliby wygrać. Czy nasi na to pozwolą?
Na pewno jednak nie odpuszczą. Jeśli goście mieliby wygrać, będą musieli na to ciężko zapracować. Ale i naszym ciężko będzie wyższość udowodnić. Wicher ma bardzo solidną defensywę, wiosną stracił tylko 8 bramek, a w całym sezonie tylko o 4 więcej od Floty. Zatem o sukcesie którejś drużyny na pewno zdecyduje skuteczność.
W Brojcach Wicher z Flotą spotkał się na zakończenie rundy jesiennej, 19 listopada 2016. Wygrała Flota 3-0 (1-0), a zadecydowało doświadczenie. Dwie bramki strzelił w tamtym meczu Damian Staniszewski, a jedną (środkową) Grzegorz Skwara.
Mimo, że decyzyjni (ale nie w klubie) już zepsuli to święto, spychając je na drugą stronę ulicy i odbędzie się ono w prowizorycznych warunkach (piszemy o tym poniżej), gorąco zapraszamy wszystkich sympatyków sportu do odwiedzenia boiska przy ul. Matejki 17a (obok amfiteatru). Podziękujmy naszym piłkarzom za dwa kolejne awanse, za 315 strzelonych bramek w dwóch sezonach (w 55 meczach, co daje ligową średnią sześć goli na mecz!). Jak widać Flota nigdy nie zawodzi, bez względu na to, w której lidze gra.


Waldemar Mroczek

Niedziela, 11 czerwca 2017
Komunikat do wszystkich członków
25 czerwca walne zebranie sprawozdawcze

Na podstawie § 17 pkt.3a Statutu Morskiego Klubu Sportowego Flota w Świnoujściu, na dzień 25 czerwca 2017 r zwołuję Walne Zebranie Członków Morskiego Klubu Sportowego Flota w Świnoujściu, celem przedstawienia członkom klubu sprawozdania z działalności finansowej klubu za rok 2016 oraz jego zatwierdzenie.

Miejsce zebrania: świetlica Spółdzielni Mieszkaniowej "Słowianin", ul. Matejki 43a (Klub seniora "Złoty Wiek")

Czas rozpoczęcia zebrania:
- godz. 11.00 - pierwszy termin,
- godz. 11.15 drugi termin.

Proponowany porządek zebrania:
1. Otwarcie Zebrania, wybór przewodniczącego i sekretarza zebrania, głosowanie w sprawie przyjęcia Porządku Obrad.
2. Zapoznanie się ze sprawozdaniem z działalności finansowej Morskiego Klubu Sportowego Flota w Świnoujściu za 2016 rok.
3. Podjęcie uchwały w sprawie przyjęcia sprawozdania z działalności finansowej Morskiego Klubu Sportowego Flota w Świnoujściu za 2016 rok
4. Wolne wnioski.

Leszek Zakrzewski, prezes klubu

Sobota, 10 czerwca 2017
Były emocje i dobra gra
Błękitni Trzygłów - Flota 3-4 (2-2)

0-1  Kamil Trzeciak 21 minuta
1-1  Bartłomiej Ułasiuk 23 minuta z karnego
1-2  Damian Staniszewski 45 minuta
2-2  Bartłomiej Ułasiuk 45+1 minuta
2-3  Grzegorz Skwara 51 minuta
3-3  Bartłomiej Ułasiuk 78 minuta z wolnego
3-4  Damian Staniszewski 90+3 minuta

Flota: Oskar Bochen, Mateusz Bątkowski (46 Maciej Rombalski), Dariusz Kozłowski, Michał Wnuk (73 Piotr Tkaczonek), Piotr Bursa, Radosław Welka, Mariusz Helt (40 Filip Żabiński), Grzegorz Skwara, Kamil Trzeciak, Michał Nowak, Damian Staniszewski.
Nie grali: Grzegorz Hnat, Oskar Zięty, Patryk Harokt, Marcin Krzyżkowski.
Trener: Tomasz Błotny.
Kierownik drużyny: Lech Nowak.

Błękitni: Eryk Wróbel, Grzegorz Jarmoszewicz, Błażej Lisiak (70 Bartłomiej Cymkiej), Arkadiusz Siedlecki, Mateusz Zakrzewski, Krzysztof Włodarczyk, Jakub Gnat, Szymon Stefaniak (73 Eryk Roszkowski), Patryk Ziółkowski, Maciej Cymkiej (87 Adam Romanko), Bartłomiej Ułasiuk.
Nie grali: Dawid Chojęta, Damian Ragus, Jakub Ragus, Jarosław Lisiak.
Trener: Damian Ragus
Kierownik drużyny: Arkadiusz Taśmiński.

Żółte kartki: Wnuk (12), Kozłowski (23), Skwara (32), Tkaczonek (77), Bursa (85), Staniszewski (89).

Sędziowali: Mateusz Augustynowicz, Piotr Bieniek, Michał Kaczmarek.

Widzów: 75.

Jeśli ktoś narzekał w dotychczasowych meczach Floty na brak adrenaliny, a nie wybrał się do Trzygłowa, to niech żałuje. Dziś emocji nie brakowało. Wynik ani przez moment nie był bezpieczny, a bramki padały też w czasie doliczonym obydwóch połówek.
Mecz poprzedziła jednak smutna chwila. Minutą ciszy uczczono pamięć Marysi Waś. Gdy zaczęła się gra zaatakowali wyspiarze. Najpierw Wnuk z wolnego strzelił celnie, ale zbyt lekko i Wróbel piłkę złapał, potem Bątkowski z daleka uderzył zbyt wysoko. Gospodarze (a konkretnie Ułasiuk) pierwsze ostrzeżenie dali w ósmej minucie. Najpierw Bochenowi udało się go ubiec, a chwilę potem napastnik Błękitnych strzelił ponad poprzeczkę. W 14 minucie sędzia nie uznał bramki Trzeciaka, który w momencie strzału Staniszewskiego był na pozycji minimalnie spalonej i dobił odbitą przez Wróbla piłkę. W 21 minucie jednak spalonego już nie było i Flota po strzale z bliskiej odległości właśnie Kamila objęła prowadzenie. Radość trwała tylko dwie minuty. Poddenerwowani gospodarze ruszyli do ataku, interweniował Kozłowski. On sam zapewnia, że dotknął piłki boczną częścią twarzy, sędzia jednak uznał, że pomógł sobie ręką i wskazał na jedenasty metr. Polecam obejrzenie filmiku. Ułasiuk nie dał szans Bochenowi i wróciliśmy do punktu wyjścia. Gospodarze wyraźnie się ośmielili, choć nadal grali z kontry przeszkadzając naszemu zespołowi na ile się dało. Okazje mieli Staniszewski, którego strzał z 10 metrów Wróbel z trudem wybił na róg, Helt który z 6 metrów z ostrego kąta strzelił nad poprzeczkę i Bątkowski, który z wolnego trafił w zewnętrzną część słupka. Ze strony Błękitnych strzelał Lisiak, ale Bochen obronił. Wreszcie w 45 minucie Flota objęła prowadzenie po raz drugi. Po zagraniu z kornera Wnuka piłka wróciła do niego, lecz tym razem podał skutecznie do Staniszewskiego, który strzałem przy słupku zdobył ponowne prowadzenie dla Floty. Jeśli jednak ktoś sądził, że była to bramka do szatni, ten się pomylił. Tym razem radość trwała jeszcze krócej. Ułasiuk znalazł się na sam, Bochen już prawie wygrał, lecz zgubił piłkę i snajper Błękitnych zdobył faktyczną bramkę do szatni.
Druga połowa rozpoczęła się obiecująco. W 51 minucie Skwara, po pokazowym rozegraniu piłki ze Staniszewskim, zdobył trzeciego gola dla Floty. Zanim padła kolejna bramka, cztery próby podjął Staniszewski, a ze strony gospodarzy Ułasiuk trzy. Najbliższy zdobycia gola był jednak Nowak, który w 64 minucie trafił w wewnętrzną część słupka, ale piłka jakimś cudem wróciła na boisko. W 78 sędzia podyktował rzut wolny dla Błękitnych z 20 metrów. Strzału podjął się oczywiście Ułasiuk i strzelił odpowiednio mocno i precyzyjnie aby Bochen mógł obronić, choć intencje strzelca wyczuł. W czasie doliczonym próbował najpierw Bursa, ale zwycięskiego gola zdobył chwilę potem strzałem przy słupku Staniszewski. Tym razem czasu na wyrównanie już nie starczyło, ale i tak gospodarzom należy się uznanie za animusz, determinację i wytrzymałość. W tej lidze mało kto wytrzymuje mecz z Flotą do końca. Brawo.
Sędziowanie? Nie zarzucam braku obiektywizmu, ale według mnie panowie w czerni za bardzo reagowali na krzyki.


Skrót z meczu Błękitni Trzygłów 3 - 4 ( 2 - 2)... przez FANATYKTV

Powiedzieli po meczu.
Tomasz Błotny. Ostatni nasz mecz wyjazdowy w tym sezonie, wygrany. Spotkanie poprzedzone zostało minutą ciszy dla Marysi Waś. To bardzo smutna historia, uszanowaliśmy Jej pamięć. Dziękujemy gospodarzom za odpowiednie podejście do tej naszej prośby. A co do meczu, przeciwnik wymagający, drużyna własnego boiska. Dla nas był to cenny sprawdzian który zdaliśmy na plus. Dziś miałem do dyspozycji najmłodszą kadrę meczową, wszystkich pełnoprawnych graczy pierwszej drużyny. Prowadziliśmy trzy razy, tyle samo grający niezwykle ambitnie gospodarze doprowadzali do wyrównania. Wynik końcowy jednak pomyślny dla nas. Po meczu były do mnie "pretensje" zawodników, że się nie cieszę. Nieprawda. Jest super i cieszę się; po bramce w doliczonym czasie zabrakło słów, była wspólna radość, a w czasie meczu zawodnicy pokazali charyzmę i chęć wygranej. Robiliśmy dziś proste błędy w obronie przy traconych bramkach, w ataku mieliśmy jednak konkretnych wykonawców, skutecznych i dzięki temu wygraliśmy. Grzegorz Skwara, Damian Staniszewski czy Michał Nowak robią różnicę. Kamil Trzeciak, Piotr Bursa, Radosław Welka harowali, tak jak i cała reszta zespołu. Widziałem złość Darka Kozłowskiego po traconych bramkach. Zagrał dobrze, to jeszcze młody zawodnik. Zawodnicy się uczą, zarówno ci grający od pierwszej minuty, jak i ci wchodzący. Potrzeba czasu. Robimy błędy, lecz wygrywamy razem. Nie było dziś zawodnika który by nie popełnił błędu, lecz na tym ten sport polega. Za dużo dziś pozwalaliśmy gospodarzom zaraz po strzelonych bramkach na 1-0 i 2-1. Zawodnicy to wiedzą. Zmiany wymuszone kontuzjami Mariusza Helta, Mateusza Bątkowskiego i Michała Wnuka. Dużo się działo na boisku, zdecydowałem się nie robić więcej zmian. Kartek dostaliśmy zdecydowanie za dużo, o słuszności nic nie mówię. Bardzo mnie martwią kontuzje. Dziękuję drużynie . Serdecznie pozdrawiam pana Macieja Ostrowskiego, dziś spikera Błękitnych, kiedyś zawodnika trzecioligowej Floty. Dużo przed meczem rozmawialiśmy, bardzo sympatyczny człowiek. Miłe przyjęcie przez gospodarzy, którym życzę wielu sukcesów. My walczymy dalej. Jak zawsze mamy swoje problemy, lecz nie poddajemy się.

Damian Ragus. Jestem bardzo zadowolony z gry zespołu, chłopaki pokazali serducho. Indywidualnościami i technicznie Flota była trochę lepsza, ale była z naszej strony walka i zaangażowanie. Szkoda tylko niewykorzystanych sytuacji, szczególnie w tej ostatniej akcji nie wiem o co chodziło sędziemu. Mieliśmy zacząć spokojnie na swojej połowie, poczekać na swoje momenty, gdy tylko nadarzy się okazja to skontrować, a jak przeciwnik pozwoli to nawet przejąć inicjatywę. Graliśmy u siebie, więc nie ma co się cofać, ograniczać do wybijania, ale trzeba spróbować też pograć z liderem i zgarnąć punkty. Zabrakło niewiele. Były w naszym wykonaniu bardzo dobre minuty, ale były i gorsze, gdy odpuściliśmy środek, dając Grzegorzowi Skwarze zbyt dużo luzu. Taki zawodnik jak ma swobodę, to wiadomo że wrzuci dobrą piłkę. Gratuluję Flocie awansu, to bez wątpienia najlepsza drużyna w tej lidze i pierwsze miejsce w pełni jej się należy. Niech awansuje coraz wyżej, do miejsca gdzie grała kiedyś. Został nam ostatni mecz w Krąpielu, zobaczymy jak dziś się ułożą wyniki innych spotkań, chcemy zająć piąte miejsce. Ale nawet jeśli się nie uda, to i tak jestem zadowolony z drużyny. Drugi rok w okręgówce, podobna liczba punktów, i podobne, wysokie miejsce w tabeli - jest więc stabilizacja. Wiemy, czego nam brakuje, na jakich pozycjach trzeba szukać wzmocnień. Czas pokaże co będzie dalej. W tej lidze zawodnicy odchodzą nawet tydzień przed ligą i trzeba luki doraźnie łatać młodzieżą, ale to dobrze, że wchodzą i grają. Dziś na prawej obronie bardzo dobrze radził sobie Patryk Ziółkowski (rocznik 1996), na lewej pomocy wystąpił 21-letni Szymon Stefaniak, w drugiej połowie weszli Eryk Roszkowski i Adam Romanko (obaj 1999). Wszyscy zagrali na miarę swych możliwości, trzeba im dawać pograć.

Bartłomiej Ułasiuk. Moim zdaniem wynik nie jest do końca sprawiedliwy. Duży wpływ miały decyzje sędziego głównego, który przy stanie 3-3 odgwizdał faul po tym, jak nasz pomocnik odebrał czysto piłkę i wychodziliśmy z kontrą dwóch na bramkarza. Po tej sytuacji wynik mógłby być inny i mecz wyglądałby inaczej. Teraz nie ma sensu zganiać winy na sędziego, który po prostu bał się co niektórych zawodników Floty, którzy w przeszłości grali w I lidze. Sprawiedliwy byłby remis, ale cóż - takie są uroki piłki nożnej.
Wykonując karnego po ustawieniu piłki obserwowałem jak ustawia się bramkarz i dostrzegłem, że zostawia jedną część bramki bardziej odsłoniętą. Natomiast podchodząc do wykonania rzutu wolnego, od początku miałem inny wariant jego wykonania. Jestem zwolennikiem podkręcania piłki nad murem. Chciałem właśnie tak zrobić, lecz gdy ruszyłem w stronę piłki przed strzałem zobaczyłem, że bramkarz ruszył już w tę stronę bramki i w ostatniej chwili zmieniłem decyzję.
Jestem zadowolony z gry naszej drużyny. Po raz kolejny pokazaliśmy, że nie boimy grać się z drużynami z czuba tabeli. Każdy z nas pokazał wolę walki i zostawił dużo zdrowia na boisku. Jeżeli chodzi o mnie to mimo zdobytych bramek nie do końca jestem zadowolony. W niektórych sytuacjach mogłem się lepiej zachować i wtedy wynik mógłby być inny. Teraz jest już po meczu i nie ma co "gdybać". Musimy przełknąć gorycz porażki i skupić się na ostatnim meczu ligowym, żeby dobrze zakończyć sezon.

Waldemar Mroczek

Czwartek, 08 czerwca 2017
Ostatni wypad za miasto

Jutro piłkarze naszej drużyny rozegrają przedostatni w ogóle, a ostatni na boisku przeciwnika mecz w sezonie 2016/17. Tym razem czeka ich 75-kilometrowy wyjazd do liczącego 620 mieszkańców podgryfickiego Trzygłowa.
Tamtejszy LZS Błękitni Trzygłów do klasy okręgowej awansował dwa lata temu i trzeba przyznać, że spisuje się bardzo dobrze. W poprzednim sezonie, zdobywając 49 punktów, zajął jako beniaminek siódmą pozycję, przy czym punktowo też było mu bliżej do czołówki niż spadkowiczów. Teraz jest podobnie. Na początku sezonu nawet Błękitni byli w ścisłej czołówce, odnosząc na powitanie zwycięstwo 4-1 w Resku. Tempa narzuconego przez Flotę i zespoły próbujące ją gonić nie utrzymali, ale i tak są na bardzo porządnym piątym miejscu. Punktów mają 47, czyli jest szansa na poprawienie wyniku ubiegłorocznego. W spotkaniu z Flotą będzie o to oczywiście bardzo ciężko, ale potem czeka ich jeszcze wyjazd Krąpiela, a tam już będą zdecydowanym faworytem. Szans na wyższą pozycję już nie ma, ale walczą z lokalnym rywalem Spartą Gryfice i Promieniem Mosty o miejsce piąte. Przed tygodniem Błękitni bezbramkowo zremisowali w Kołbaczu z Zootechnikiem. To wystarczyło do wyprzedzenia Sparty (w dwumeczu 3-1 i 0-1), ale może nie wystarczyć do utrzymania piątej pozycji. Sparta, aby wyprzedzić Błękitnych musiałaby zdobyć o jeden punkt więcej, a gra jeszcze u siebie z Sarmatą i jedzie do Kołbacza. Nie ma więc - w przeciwieństwie do Błękitnych - przeciwnika z czołówki.
W Świnoujściu Flota i Błękitni spotkali się 12 listopada 2016. Mecz zakończył się wygraną Floty 5-1. Bramki wówczas zdobyli: Mariusz Helt 2 oraz Przemysław Rygielski, Damian Staniszewski i Dariusz Kozłowski, a dla Błękitnych, przy stanie 4-0, Maciej Cymkiej (obecnie prezes klubu).
Spotkanie zostanie rozegrane jutro (sobota) o godzinie 11:00 w Trzygłowie.


Waldemar Mroczek

Niedziela, 04 czerwca 2017
Marysia odeszła...

W przededniu wczorajszego meczu nadeszła najsmutniejsza wiadomość jaką można sobie wyobrazić. Siedmioletnia Marysia Waś zmarła. Nie pomogły zbiórki pieniędzy na leczenie, koncerty, festyny, aukcje, inne akcje charytatywne, słowa otuchy. Medycyna XXI wieku okazała się bezsilna.

- Żegnaj Marysiu. Jest nam bardzo ciężko. W naszej pamięci zostaniesz na zawsze. Kondolencje dla rodziny - mówi w imieniu drużyny trener Tomasz Błotny.

Działacze i sympatycy Morskiego Klubu Sportowego Flota również łączą się w bólu z rodziną Marysi.

Odpoczywaj w pokoju

Marysiu, drogie dziecię, krótko żyłaś na tym świecie,
Bóg Cię zabrał do swej chwały, nam po Tobie łzy zostały



Sobota, 03 czerwca 2017
Jest i dwucyfrówka
Flota - Odrzanka Radziszewo 11-0 (6-0)

1-0  Damian Staniszewski 9 minuta
2-0  Mateusz Bątkowski 12 minuta
3-0  Damian Staniszewski 14 minuta
4-0  Grzegorz Skwara 16 minuta
5-0  Damian Staniszewski 35 minuta
6-0  Dariusz Kozłowski 37 minuta
7-0  Michał Nowak 57 minuta
8-0  Grzegorz Skwara 69 minuta
9-0  Grzegorz Skwara 79 minuta
10-0  Mariusz Helt 85 minuta
11-0  Damian Staniszewski 90+1 minuta

Flota: Oskar Bochen, Mateusz Bątkowski, Przemysław Rygielski, Michał Wnuk, Dariusz Kozłowski (78 Piotr Tkaczonek), Piotr Bursa (61 Filip Żabiński), Radosław Welka (78 Paweł Stankiewicz), Grzegorz Skwara, Patryk Harkot (61 Mariusz Helt), Michał Nowak, Damian Staniszewski.
Nie grali: Łukasz Gądek, Tomasz Maślak, Dawid Damazyn.
Trener: Tomasz Błotny.
Kierownik drużyny: Lech Nowak.

Odrzanka: Piotr Wołk, Paweł Burjanowski (20 Adrian Piwowarski), Marcin Cholewa (74 Łukasz Truskowski), Wiktor Dumański, Damian Szczupak, Miłosz Pawlak, Patryk Kocoń, Marcin Mysiak, Wojciech Kurowski, Adam Trendel, Mateusz Wicher.
Grali wszyscy zgłoszeni do meczu zawodnicy.
Trener: Łukasz Truskowski.
Kierownik drużyny: Patryk Okrasa.

Żółta kartka: Rygielski (41).

Sędziowali: Tomasz Winiarczyk, Grzegorz Hurnowicz, Rafał Myślicki.

Widzów: 320.

W tej lidze zdobyliśmy praktycznie wszystko. Punkty, gwarancję awansu na cztery i pierwszego miejsca na dwie kolejki przed końcem, oklaski za grę, wysokie zwycięstwa, piękne bramki, ciekawe akcje, skuteczne rewanże. Do kompletu brakowało jednego ogniwa: dwucyfrowego zwycięstwa. I to właśnie spełniło się w meczu z Odrzanką Radziszewo.
Od samego początku nie było wątpliwości. Już w pierwszej minucie ostry strzał Staniszewskiego Wołk z ledwością wybił nad poprzeczkę. Cztery minuty później Bątkowski trafił w boczną siatkę. Worek z bramkami pękł w 9 minucie, kiedy Staniszewski otrzymawszy podanie od Nowaka pokonał Wołka po raz pierwszy. Na następną czekaliśmy 3 minuty, a zdobył ją Bątkowski. Kolejne padały w odstępach dwuminutowych, najpierw za sprawą Staniszewskiego, a potem Skwary. Gdy w 16 minucie Flota prowadziła 4-0, było wiadomym, że jednocyfrowy wynik będzie rozczarowaniem. Jednak na piątego gola czekaliśmy o 3 minuty dłużej niż na cztery pierwsze. Najpierw jednak pierwszy strzał (18 minuta) oddali goście, konkretnie Burjanowski z daleka, ale Bochen nie dał się zaskoczyć. Potem czyste pozycje mieli Harkot, Bątkowski i Skwara, próbował też zza linii pola karnego Nowak, ale uderzył zbyt wysoko. Wreszcie w 35 minucie po koronkowej wymianie piłek z Bątkowskim po raz trzeci na listę wpisał się Staniszewski. Dwie minuty później było już 6-0. Kozłowski wybiegł za plecy obrońcom, gdy piłka była już w locie i oczyściwszy sobie pole pokonał w swoim stylu bramkarza gości. Tuż przed przerwą z wolnego ostro uderzył Piwowarski, ale Bochen - choć z trudem - poradził sobie.
Po przerwie bramki już nie padały seryjnie. Początkowo co 10-12 minut, a dwie ostatnie co 6. Atakujący wyspiarze, zdając sobie sprawę że mecz jest już wysoko wygrany, coraz częściej zaczęli się indywidualnie popisywać. Nastawieni na efekty, niejednokrotnie wzbudzali śmiech na trybunach pudłami w nieprawdopodobnych sytuacjach, ale po meczu pożegnano ich gromkimi brawami, bo przecież i tak padło jeszcze pięć bramek. Wreszcie w 57 minucie Nowak wykorzystał precyzyjną centrę Staniszewskiego i strzelił nie do obrony. Ósmego gola zdobył Skwara lobując bramkarza, z podania Nowaka. On strzelił też dziewiątego, po składnej akcji zespołowej i wymianie piłek ze Staniszewskim. W 81 minucie Żabiński trafił w poprzeczkę, w 85 Helt z podania Staniszewskiego zdobył upragnioną dziesiątą bramkę. Na tym się jednak nie skończyło. W czasie doliczonym Wołk zdjął piłkę spod nóg Rygielskiemu, ale chwilę potem wynik ustalił strzałem z 17 metrów Staniszewski. Goście próbowali zdobyć honorowego gola strzałami z daleka, ale ani Mysiak, ani Piwowarski, ani Wicher nie dali rady pokonać Bochena w bramce. Najlepszym zawodnikiem Odrzanki był bez wątpienia bramkarz Piotr Wołk. Fakt, że wpuścił 11 bramek, ale gdyby nie on, niewykluczone że na przodzie pojawiłaby się dwójka.


Skrót z bramkami przez FANATYKTV

Powiedzieli po meczu.
Tomasz Błotny. Najwyższe zwycięstwo w tej lidze, odniesione w pewnym stylu. Dominowaliśmy zdecydowanie, byliśmy drużyną konkretną, zgraną, efektywną i skuteczną. Mimo, że graliśmy na sztucznym boisku strzeliliśmy jedenaście bramek. Znamy przecież to boisko, niczym nie mogło nas zaskoczyć. Gratuluję zawodnikom zdobytego mistrzostwa. Mamy pierwsze miejsce, awans, 77 punktów, ale dalej trzymamy fason, nie odpuścimy, będziemy walczyć. Zawodnicy pokazali dziś klasę, zmiany były udane. Debiut Patryka Harkota od pierwszej minuty, nie było tu z mojej strony żadnego ryzyka. Grało od początku pięciu młodzieżowców. Oskar Bochen dużo pracy nie miał, ale gdy musiał interweniować spisywał się wyśmienicie. Bardzo pewnie grał Michał Wnuk. Wszystko działa jak należy, jako trener mogę się tylko cieszyć. Przeciwnik przyjechał walczyć o życie, ale my byliśmy po motywującej rozmowie, nie patrzyliśmy z kim gramy. Najlepszym zawodnikiem Odrzanki był bramkarz Piotr Wołk. Walczyli na ile mogli, ale przy tak grającej Flocie wiele nie mogli. Dziękuję kibicom za liczne wsparcie. Przed nami wyjazd do Trzygłowa i za dwa tygodnie mecz na szczycie z Wichrem Brojce, który bardzo byśmy chcieli rozegrać na głównej płycie, zobaczymy co z tego wyjdzie. Dziesiątą bramkę w dzisiejszym meczu, zdobytą przez Mariusza Helta, dedykujemy prezesowi Leszkowi Zakrzewskiemu z okazji imienin, natomiast całe zwycięstwo ofiarujemy w intencji zmarłej wczoraj siedmioletniej Marysi Waś, której nierówną walkę z ciężką chorobą uważnie obserwowaliśmy i na ile mogliśmy staraliśmy się wspierać. Najszczersze wyrazy współczucia składam w imieniu drużyny rodzinie, z którą łączymy się w bólu.

Łukasz Truskowski. Widać było, ze Flota jest lepsza. My jesteśmy w trakcie gruntowej przebudowy zespołu, czeka nas bardzo dużo pracy. Chcieliśmy zagrać, pokazać się, wiedzieliśmy że szans praktycznie nie mamy. Było jak było, trudno. Jest to dla nas dobra lekcja na kolejne mecze. Przyjechaliśmy w trzynastu, bez zawodników kontuzjowanych, pauzujących za kartki, pracujących w dniu dzisiejszym. Wynik nie był dla nas dziś najważniejszy, chodziło o nabranie doświadczenia, a od zawodników jakich ma Flota można się bardzo wiele nauczyć. Zobaczyliśmy jak się gra w piłkę, a wyciągnięte wnioski będą tylko na plus. Zagraliśmy na tyle, ile mogliśmy, pokazaliśmy serce, charakter, idziemy dalej. Dla nas najważniejsze jest, żeby się utrzymać.

Waldemar Mroczek. Video Piotr Dworakowski.

Piątek, 02 czerwca 2017
Zmiana terminu meczu juniorów

Informujemy, że planowane na 11. czerwca br. spotkanie ostatniej kolejki wojewódzkiej ligi juniorów starszych Flota - Gwardia Koszalin, zostało przełożone i rozegrane zostanie o 4 dni wcześniej, tj. w środę 07 czerwca 2017 o godzinie 14:00 na boisku ze sztuczną nawierzchnią w Świnoujściu.

tg


Flota - wiosna 2017:

W pierwszym rzędzie (przód) od lewej: Grzegorz Skwara, Damian Staniszewski, Ernest Pyrkosz - klekarz, Łukasz Mickiewicz, Lech Nowak - kierownik drużyny, Sebastian Podhorodecki, Tomasz Błotny - trener, Oskar Bochen, Michał Nowak, Dawid Damazyn, Kamil Trzeciak, Krzysztof Bątkowski.

W drugim rzędzie (tył) od lewej: Krzysztof Siemiński - kierownik drużyny juniorów, Radosław Welka, Paweł Stankiewicz, Dawid Trafalski, Marcin Krzyżkowski, Tomasz Maślak, Mateusz Bątkowski, Maciej Rombalski, Patryk Harkot, Filip Żabiński, Piotr Tkaczonek, Bartłomiej Szewczyk, Piotr Bursa, Oskar Zięty, Dariusz Kozłowski, Jarosław Zakrzewski - gospodarz klubu, Waldemar Mroczek - spiker.

Fot. Piotr Zgraja.

Aby powiększyć kliknij w zdjęcie.

Archiwum>
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na temat cookies tutaj.

SALA TRADYCJI MKS FLOTA
Flota - 2016/17
Fot. Piotr Zgraja
Skrócona tabela końcowa 2016/17
1 Flota
30
80
2 Wicher
30
76
3 Mewa
30
67
4 Masovia
30
59
5 Sparta
30
53
6 Błękitni
30
50
7 Iskierka
30
49
8 Promień
30
46
9 Pomorzanin N.
30
40
10 Ehrle
30
33
11 Sarmata
30
30
12 Orzeł
30
26
13 Odrzanka
30
26
14 Tanowia
30
21
15 Pomorzanin K.
30
17
16 Zootechnik
30
16
 Cała tabela i wyniki>
Wiosna 2017
U siebie
1-5 Vineta Wolin
3-2 Tanowia Tanowo
8-1 Ehrle Dobra
4-0 Zootechnik Kołbacz
1-0 Mewa Resko
9-1 Masovia Maszewo
11-0 Odrzanka Radziszewo
0-3 Wicher Brojce

Wyjazdy
2-1 Sparta Gryfice
4-0 Pomorzanin Nowogard
7-1 Sarmata Dobra
2-2 Iskierka Szczecin
6-0 Pomorzanin Krąpiel
5-0 Orzeł Łożnica
4-0 Promień Mosty
4-3 Błękitni Trzygłów

Wytłuszczonym drukiem mecze o Puchar Polski.

Uwaga: Podajemy planowe terminy meczów. Serwis nie odpowiada za zmiany.

 Pełny terminarz >>



©Oficjalny serwis MKS Flota Świnoujście. All Rights Reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. Webmaster Waldemar Mroczek.
Rok założenia 1999.