Flota – Elana Toruń 0-4 (0-1)

0-1  Serio Camacho Martinez 11 minuta

0-2  Mariusz Kryszak (k.) 55 minuta

0-3  Damian Zagórski 67 minuta

0-4  Sebastian Rak 87 minuta

Flota: Daniel Kusztan, Adrian Kołat, Dmytro Szewczuk, Michał Stasiak, Mariusz Helt (68 Mateusz Bątkowski), Mariusz Bedliński, Dawid Adamski (59 Liam Maćkowski), Grzegorz Tarasewicz, Patryk Harkot, Damian Staniszewski (46 Łukasz Kopeć), Paweł Iskra.
Nie grali: Łukasz Gądek, Błażej Jezierski, Aleksander Cieślik.
Trener: Jerzy Rot.
Kierownik drużyny: Lech Nowak.

Elana: Dawid Kuchnicki, Jakub Pawlicki, Jakub Świeciński, Jose Francisco Plazas Fernandez (85 Kacper Jóźwicki), Damian Zagórski (79 Jakub Stawski), Matuš Marcin (85 Sebastian Rak), Łukasz Furtak, Mariusz Kryszak, Sergio Camacho Martinez, Damian Lenkiewicz (65 Dominik Pisarek), Esteban Munoz Nogales.
Nie grali: Miłosz Szczyrba, Wojciech Pisarek, Maksym Niemiec.
Trenerzy: Dariusz Grzegrzółka, Robert Kłos, Mikołaj Wilczarski, Nicolae Neagu.

Żółte kartki:
Flota: Stasiak (58), Wytwicki (ławka).
Elana: Kuchnicki (90+2).

Sędziowali: Aleksander Borowiak, Łukasz Araszkiewicz, Mariusz Borkowski, Dawid Jankowski.
Obserwator: Maciej Brzozowski.

Widzów: 500.

Bardzo zimny prysznic spotkał zawodników i kibiców Floty. Po całkiem udanym początku sezonu przyszło brutalne sprowadzenie na ziemię. Przewaga gości w tym meczu była miażdżąca. Zdobyte do tej pory 7 punktów nie wzięło się znikąd. Po prostu goście z Torunia okazali się mocniejsi, niż zakładaliśmy przed meczem, ale przecież nie wszyscy grają na takim poziomie. Dowiedli za to, że mimo straty 4 punktów w dwóch pierwszych meczach, będą bardzo poważnym kandydatem do awansu, czego im szczerze życzymy. Choć ich też czekać będzie trudne zadanie, bowiem prowadzące w tabeli zespoły Raduni i Polonii nie straciły jeszcze punktu.

Już od pierwszych minut Elana pokazała, że jest zespołem bardzo dobrze wyszkolonym technicznie. Liczyliśmy jednak na to, że podobnie, jak z poprzednimi rywalami, po początkowym ich wyszumieniu nasz zespół złapie rytm i zacznie grać. Tym razem nic takiego nie nastąpiło. Okres lepszej gry naszego zespołu był na początku drugiej połowy, ale też nie trwał długo. Bramki były kwestią czasu. Pierwsza padła w 11 minucie. Po szybkiej akcji prawą stroną Lenkiewicz zagrał w pole karne do Martineza, który strzałem z pierwszej piłki pod poprzeczkę pokonał Kusztana. W 33 za faul Helta na Zagórskim sędzia podyktował rzut karny dla gości, jednak Marcin przestrzelił. Druga jedenastka była w 55 minucie za faul Szewczuka na Furtaku. Tym razem do wykonania podszedł Kryszak i szansę wykorzystał. Kusztan rzucił się wprawdzie we właściwą stronę, ale piłki nie sięgnął. W 67 Kryszak przechwycił długie podanie w środku boiska, podał na prawo do niepilnowanego Martineza, ten z kolei wrzucił na ósmy metr do Zagórskiego, który strzałem przy lewym słupku nie dał szans na obronę Kusztanowi. Wynik ustalił w 87 minucie Rak – uderzył głową piłkę zagraną z prawej strony przez Stawskiego.

A co ze strony Floty? Było kilka celnych strzałów, które oddali Iskra, Kopeć z rzutu wolnego i Maćkowski, ale żaden nie był na tyle mocny, żeby zaskoczyć Kuchnickiego. Najbliższy honorowego gola był Tarasewicz, który w doliczonym czasie gry po wolnym Stasiaka trafił w poprzeczkę.

Na tym meczu po raz pierwszy od czasu I ligi pojawił się sędzia techniczny z tablicą świetlną, a arbiter główny dysponował pianką do wyznaczania miejsc wykonywania rzutów wolnych i ustawienia muru. W sektorze F pojawił się też doping.